Historia Parafii:
Parafia wzmiankowana po raz pierwszy ok. 1302 r.
Obecny kościół wybudowany w 1651 r. po spaleniu, przebudowany w 1824 r.
Kościół pw. Znalezienia Krzyża Świętego w drugiej połowie XIX w., neogotycki.
W momencie wystąpienia diecezji parafia liczyła 1123 użytkowników.
Księgi metryczne: od 1945.
Z parafii pochodzi: ks. Adam Kryczka (1993), ks. Grzegorz Podburaczyński (2007), ks. Mariusz Gawłowski (2011),
Kapłan pochowany na terenie parafii: Heinrich Werner (zm. 10.03.1928 - cmentarz parafialny).
Kościół odpustowy w Sidzinie ma swoje tajemnice
To chyba najdziwniej położony kościół w Polsce – wznosi się w szczerym polu,. Jego istnienie jest tym dziwniejsze, że Sidzina ma własny piękny neogotycki kościół.
Świątynia zwana odpustową słynie nie z racji szczególnych walorów architektonicznych, ale z powodu legend i otaczającej ją rzekomo cudownej aury. Legendy tłumaczą powody wybudowania kościółka w samym środku pól uprawnych. Podobno w odległych wiekach średnich rolnik wyorał w tym miejscu niezwykle stary krzyż. Zaniósł go do kościoła we wsi, ale w nocy krzyż zniknął i rano pojawił się na polu.
I ten scenariusz, jak to w legendzie, miał się powtórzyć kilka razy. Ostatecznie parafianie uznali to za cud i w miejscu znalezienia krzyża wybudowali kościół posadowiony na planie krzyża greckiego. Tę legendę przypomina dziś fresk nad wejściem do świątyni. Dodajmy, że są i inne, zapewne bardziej prawdopodobne wytłumaczenia genezy budowli. Podobno zbudował go w ramach pokuty miejscowy szlachcic, który właśnie w tym miejscu zastrzelił w pojedynku człowieka.
Faktem jest, że i później miejsce uchodziło za cudowne. W czasie II wojny światowej stojącą w polu wieżyczkę upatrzyli sobie piloci radzieckich bombowców. Urządzili sobie zawody, usiłując z powietrza zburzyć świątynię. Bezskutecznie – żadna z bomb nie dosięgła celu.
Aktualnie trwa generalna renowacja świątyni.
Sidzina - Historia kościółka w szczerym polu
Historia kościółka w polu, znajdującego się przy drodze Nysa -Niemodlin, jest niezwykła. Historia tego miejsca bierze bowiem początek w wydarzeniu, jakie miało miejsce za sprawą rolnika, który wykopał w polu krzyż. Rolnik zaniósł go do kościoła we wsi, jednak krzyż ten w cudowny sposób wracał na swoje miejsce w polu. Miało tak się wydarzyć aż trzykrotnie. Uznano to za znak i wybudowano tutaj kaplicę w 1680 r. Obecnie jest tam kościół odpustowy, który w 1873 roku stanął w miejscu kaplicy. Pielgrzymi do dzisiaj przybywają tutaj 3 maja – wspomnienie Znalezienia Krzyża i 14 września - w Święta Podwyższenia Krzyża Świętego.
HISTORIA TRAGICZNEJ MIŁOŚCI.
Legenda mówi, że Regina, piękna córka zamożnego gospodarza ze Skoroszyc Alfreda Hylli, zakochała się w bandosie przybyłym do prac polowych spod dalekiego Olesna, pracującego przy zbiorach plonów (u uchodzącego za bogatego gbura Hylli). Nie wiedzieli o tym uczuciu rodzice dziewczyny. Władczy i porywczy gospodarz zakazał spotkań Reginy z parobkiem, kiedy tylko dowiedział się o ich potajemnych schadzkach. Bywało, że więził córkę, pod nadzorem żony, w komórce dla królików i karał innymi sposobami, kiedy odkrywał, że zakazy nie pomagają. Wciąż nie przynosiło to oczekiwanych przez Hylliego rezultatów, bowiem Regina przy pomocy sióstr i wiejskich koleżanek umykała nadzorowi rodziców i spotykała się z Richardem. Miejscem tajemnych spotkań miał być niewielki zagajnik niedaleko wsi, w którym młodzi całowali się i ślubowali sobie dozgonną miłość. Te cudowne chwile nie trwały jednak długo. Wiejski pijaczek Kacper Lazik doniósł Alfredowi o schadzkach jego córki. Rodzice Reginy planowali jej zamążpójście za syna zamożnego i zaprzyjaźnionego z rodziną Hyllów chłopa spod Starego Grodkowa, dlatego ojciec dziewczyny wpadł w ogromną wściekłość. Ponownie zamknął córkę w komórce, a na miejsce spotkania Reginy z parobkiem wysłał Kacpra z kumplami po kielichu. Nakazał im dać przybyszowi nauczkę, przekazać należne za pracę wynagrodzenie i raz na zawsze przepędzić go z okolic. Na nieszczęście Richarda, chłopaki chcąc zachować wynagrodzenie przeznaczone dla bandosa, pobili biedaka na śmierć. Parobek poległ po nierównej walce, a umierając chwycił za pierś nachylonego nad nim Kacpra i poprosił: „Przekaż Reginie …zrób to …, że kochałem ją bardzo. Że miłość moją wielką do niej zaniosę do niebios”. Z niedalekiego Niemodlina przyjechał urzędnik, by poprowadzić śledztwo w sprawie zabójstwa i odnaleźć sprawców. Świadków jednak nie było. Podstarzały Alfred co raz częściej chodził do spowiedzi, a po pracy przesiadywał w karczmie. Pewnego razu Regina zniknęła z dworu. Długo poszukiwała ją rodzina i sąsiedzi – nie było jej nigdzie. Kacper, tknięty złym przeczuciem, udał się do zagajnika i tam, ku swojej rozpaczy zobaczył piękną Reginę, która odebrała sobie życie.
Ta tragiczna historia długo trwała w pamięci przedwojennych mieszkańców. Dotarła nawet do Oskara Kolberga w dalekiej Warszawie, który był ją wtenczas opisał, ale w mroku minionych czasów opis zaginął. Dopiero opolski kronikarz stowarzyszenia krajoznawczego „Poznaj Swój Kraj” De Sagorza pozbierał strzępy legendy o tragicznej miłości śląskiej pary Reginy i Richarda.
Trwałą i monumentalną pamiątkę stanowi tajemniczy i urokliwy kościółek w Sidzinie, który miał być ufundowany przez, pogrążonego w smutku po stracie ukochanej córki, Alfred Hylla.